Przyszła pora na opisanie kolejnego wydanego na rynku polskojęzycznym przez Wydawnictwo GRAmel settingu do Savage Worlds, jakim jest Deadlands. Został on przygotowany (jak zwykle w przypadku GRAmela) w dwóch wersjach: standardowej i limitowanej. Tę pierwszą stanowi podręcznik w miękkiej oprawie, druga zaś (za dwukrotnie większą cenę) to umieszczony w solidnym pudełku podręcznik w twardej okładce (wzbogacony o autograf Shane'a), dwie talie kart, zestaw kartonowych sztonów, mapa Dziwnego Zachodu (albo dwie mapy, bo tyle znalazło się w moim pudełku i nie wiem, czy to celowy zabieg, czy pomyłka*) i płyta CD, o zawartości której parę słów napiszę później.
Wizualnie polska wersja nie odbiega od amerykańskiej. Jedyną znaczącą różnicą jest format, gdyż tym razem mamy do czynienia z B5, do którego rodzimy wydawca zdążył nas przyzwyczaić. Ilustracja na okładce ciągle przedstawia starego, nie-tak-dobrego Stone'a, którego kiedyś tam namalował Brom, choć w nieco innej pozycji niż w oryginale. Cały podręcznik wydrukowany został w kolorze na kredowym papierze. Do tego dochodzą kapitalne ilustracje znane z poprzednich edycji Deadlands (i to zarówno rpg, jak i karcianki). Po prostu podręcznik jest prześliczny. Chwała wydawcy należy się również za to, że nie poszedł śladem Amerykanów i nie zdecydował się na rozbicie podręcznika na dwie sztuki, po jednej dla graczy i Szeryfa, jak to ma miejsce w przypadku nowej anglojęzycznej edycji dostosowanej do edycji Deluxe.
Parę informacji o świecie, dla tych którzy wygrzebali się w ostatnim czasie. Rzecz dzieje się w ogarniętych wojną secesyjną Stanach Zjednoczonych w roku 1879. Odkrycie minerału zwanego upiorytem sprawiło, że wojna potoczyła się nico inaczej niż pamiętamy z lekcji historii (pamiętamy, prawda?). Po pierwsze – ona ciągle trwa. Po drugie na scenie mamy nieco więcej graczy niż tylko Północ i Południe. Tutaj swoje próbują też ugrać dwa państwa indiańskie (Konfederacja Kojota i Kraj Siuksów) oraz mormońska Republika Deseret i Kalifornia ze szczególnym uwzględnieniem Miasta Zatraconych Aniołów, którym przewodzi oszołom wielebny Grimme. W to wszystko wrzucona jest rywalizacja linii kolejowych o kontrakt rządowy na dostawę upiorytu z Kalifornii (najpierw trzeba położyć tory, co nie jest takie proste, kiedy konkurencja próbuje je wysadzić w powietrze). Do tego nagle na świecie pojawiła się magia. Duchy zaczęły odpowiadać szamanom, karciarze, zakładając się z manitou, otrzymują zdolności magiczne, a świątobliwi częściej zostają wysłuchani przez Pana. Wraz z magią i upiorytem zaczęto spotykać potwory, których istnienie jest sprzeczne z rozumem. No i niektórym przestało się podobać na ciepłym, przytulnym cmentarnym wzgórzu i postanowili się wygrzebać. I lepiej, żeby im nie odbiło, bo mogą zrobić straszne rzeczy.
Jeśli chodzi o zmiany w stosunku do poprzedniej edycji, to nie ma ich wiele. W opisie świata nie dostrzegłem żadnych. Nieco zmienione zostało działanie fuksów. Tym razem (zgodnie ze zmianą zasad pomiędzy edycjami SW) nie zostają one zamieniane na Punkty Doświadczenia na koniec sesji (za wyjątkiem sztonów legend), lecz przepadają. Zapobiega to chomikowaniu ich w celu zdobycia PD-ków. W porównaniu z wersją oryginalną wyrzucono moce, które pojawiają się w podręczniku do Savage Worlds. Jest to uzasadniony ruch, gdyż do grania i tak potrzebne są oba podręczniki (i do Savage Worlds, i do Deadlands). Okrojony został również bestiariusz, choć pozbyto się mniej istotych bestii. Miejsce zaoszczędzono również na opisie bohaterów niezależnych. W polskiej wersji rozpisano mechanicznie jedynie czterech wasali Mścicieli, w oryginale zatrzymano się również przy ważniejszych rewolwerowcach, stróżach prawa i baronach kolejowych. Szkoda, że zabrakło stron na Wyatta Earpa czy barona LaCroix. Dodano natomiast generator miasteczek. Przygotowany został solidnie, choć wolałbym więcej na temat BN-ów, niż kilka nowych tabelek.
Pora pomęczyć resztę pudełka. Sztony losu są zwykłymi kartonowymi żetonami i niczym szczególnym się nie wyróżniają (poza tym, że są i nie trzeba wydawać pieniędzy na ich zamiennik, choć te plastikowe wydane przez Pinnacle i traktowane przez nasz kochany Urząd Celny jak materiały hazardowe są boskie). Karty do gry mają ładny layout, przeciętne ilustracje i są nieco zbyt miękkie. Wolałbym, żeby się nie wyginały tak łatwo. Mapa Dziwnego Zachodu jest rewelacyjna. Ładna i czytelna, zawiera wszystko, co istotne. Do tego wszystkiego dochodzi płyta CD z materiałami dodatkowymi. Można na niej znaleźć trzy ścieżki dźwiękowe do prowadzenia westernów (całkiem przyjemnie się ich słucha), zestaw plaskaczy (po angielsku figure flats – kartonowy substytut figurek), plany różnych lokacji i przygodę opublikowaną dawno temu w Magii i Mieczu zatytułowaną „Co się wydarzyło w Finnegans Lake” autorstwa Tomasza Z. Majkowskiego. Dobrze, że ją umieszczono – jest całkiem niezła i wypełnia lukę w podręczniku (nie zawiera on ani kampanii splotów, ani scenariusza wprowadzającego). Prowadziłem ją na edycji Classic – następnym razem gracze wykupywali swoim postaciom umiejętność pływania.
Deadlands można śmiało kupować. Przy odpowiednich funduszach polecam edycję limitowaną, jest warta tych pieniędzy. Ci, którzy robią zakupy w el taniocha, spokojnie mogą zainwestować w edycję standardową. Nie zawiodą się.
Wydawca: Wydawnictwo GRAmel
Wydawca wersji oryginalnej: Pinnacle Entertainment Group
Autorzy: Shane Lacy Hensley, BD Flory
Wersja polska: Tomasz Z. Majkowski, Aleksandra Sontowska, Piotr Koryś
Liczba stron: 272
Cena: 84,90 PLN (edycja standardowa), 175 PLN (edycja limitowana)
W następnym odcinku: Wonderland No More.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Deadlands. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Deadlands. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 20 lipca 2015
niedziela, 3 maja 2015
Odcinek 3: Deadlands: Reloaded
W 2005 roku Pinnacle Entertainment Group postanowiło wydać nową, odświeżoną edycję swojego chyba najbardziej znanego produktu. Tak powstało Deadlands: Reloaded. A że zarabiać pieniądze trzeba, do gry wymagana jest również podstawka do Savage Worlds.
Wygląd i wrażenia ogólne
Pierwsze co rzuca się w oczy, to oczywiście okładka. Utrzymana w ciemniejszej tonacji niż wersja Classic przedstawia tego samego wygrzebańca (zdaje się, że to niejaki Stone, o ile się nie mylę). Twarda, miła i przyjemna w dotyku. Wnętrze podręcznika z kolei jest tym, co mnie zachwyciło i sprawiło, że zapragnąłem sięgnąć po Savage Worlds. Ładne tło, pełen kolor, większość ilustracji prezentuje się bardzo dobrze, choć oczywiście zdarzają się słabsze. Część z nich znana jest już z edycji Classic – pamiętam je z okładek dodatków, które wydał MAG. Karta postaci typowo dla Savage Worlds mieści się na jednej stronie. Chętni do kserowania jej będą narzekać, że również ona jest w pełni kolorowa. Ja jednak wolę zapłacić parę złotych za wydruk na dobrym papierze – mimo że fetyszystą erpegowym nie jestem, to jednak materiały do Savage Worlds drukuję tak, żeby wyglądały jak najlepiej. Tak, jak w SWEX mamy tu podział na część przeznaczoną dla graczy i dla Mistrza Gry, tutaj zwanego Szeryfem. Ponadto wzorem Deadlands Classic rozdziela je Ziemia Niczyja, czyli fragment dla graczy prowadzących bohaterów wtajemniczonych w niektóre z sekretów Martwych Ziem.
Mechanika
W porównaniu z Savage Worlds autorzy wprowadzili kilka zmian. Najistotniejszą jest różnorodność sztonów, które tak jak w poprzedniej edycji Deadlands występują w czterech kolorach (białe, czerwone, niebieskie i legendy, które tutaj mają kolor złoty). Oprócz tego, że działają jak standardowe bennies, wszystkie poza białymi dają dodatkowe możliwości graczowi je wydajacemu. W porównaniu z edycja Classic z kolei, sztonów tych jest mniej (tam było 50 białych, 25 czerwonych i 10 niebieskich, w wersji Reloaded jest ich odpowiednio 20, 10 i 5). Ze swej strony polecam zakup oryginalnych Fate Chips Deadlandowych – zapakowane są w świetny, klimatyczny worek.
Deadlands: Reloaded wprowadzają również dodatkowy współczynnik, jakim jest Grit, czyli znany z polskiego wydania Hart. Określa on siłę woli postaci i jego doświadczenie w starciu z nietypowymi mieszkańcami Dziwnego Zachodu.
Oczywiście w settingu westernowym nie mogło zabraknąć zasad dotyczących pojedynkowania się. Trzeba przyznać, że kiedy dochodzi do takiej wymiany ołowiu, paść powinien przynajmniej jeden trup.
Setting
Po prostu Dziwny Zachód. Każdy oglądał kiedyś western. Teraz wystarczy sobie wyobrazić, że od pewnego czasu, a konkretnie od bitwy pod Gettysburgiem, umarli wstają z grobów, a do naszych kochanych Stanów Zjednoczonych lub Skonfederowanych wprowadziły się dziwne i przerażające bestie. Do tego Kalifornia w zasadzie przestała istnieć, a tu, gdzie niegdyś się znajdowała jest zalany wodą skalny labirynt (zwany zresztą Labiryntem). Ogromną rolę odgrywa minerał zwany ghost rock, który jest nowym źródłem energii, opętańczo wyjącym podczas spalania.
W porównaniu z Deadlands Classic, edycja Reloaded przesuwa wydarzenia w przód do roku 1879, uwzględniając storylinię poprzedniczki. Obecnie prezydent Davies i generał Lee nie żyją, tajemniczy Ghost zaś przestał dowodzić zachodnią częścią Agencji. Bardzo dobrze robi grze podział na wiadomości przeznaczone dla graczy i część dla Szeryfa. W ten sposób ma on w ręku wszystkie wiadomości, jakich może potrzebować i nie musi niczego wymyślać na poczekaniu. Co dodatkowo cieszy, wszystkie te informacje podane są w jednym podręczniku. Chyba każdy, kto wydał 190 złotych na obie podstawki z Wydawnictwa MAG, wie, jak duże jest to udogodnienie.
Czego brakuje
Jestem wielkim zwolennikiem umieszczania w podręcznikach scenariuszy wprowadzających. Dają one mistrzowi możliwość zobaczenia, jak widzą granie w daną grę jej autorzy. Niestety w Deadlands nie dostajemy tego do ręki. Faktem jest, że na stronie wydawcy ukazało się już kilka tzw. One Sheets, czyli scenariuszy spisanych na jednej kartce, ale jednak przydałoby się coś takiego w podręczniku. Brakowało mi również występującego w innych settingach losowego generatora przygód. Kolejną rzeczą, która mi się nie podobała jest umieszczenie statystyk Ravena, Hellstrome’a, Stone’a i Grimme’a. Później się przekonałem do tego pomysłu, tym bardziej, że podanie tych informacji mistrzowi wcale nie ułatwia graczom zabicia ich.
Dodatki*
Niestety w przypadku settingów do Savage Worlds na nadmiar dodatków narzekać nie można. Na tegorocznym Genconie został zaprezentowany zbiór scenariuszy zatytułowany Coffin Rock i to tyle, co można powiedzieć na temat drukowanych materiałów do Deadlands: Reloaded. Oczywiście PEG wypuściło na rynek Deadlands Fate Chips, o których już wspomniałem. Wydawnictwo Legion Publishing z kolei opublikowało dwa scenariusze w stylu groszowych powieści (oficjalnie twierdzą, że trzy, ale nie polecam w to wierzyć – jeden z nich jest na mechanice Deadlands Classic), oba jako pdf. Oprócz tego są wspomniane One Sheets na stronie wydawcy i tyle.
And the winner is
Bez wątpienia Deadlands: Reloaded to setting wart zakupu. Jest to jedna z ciekawszych, jeśli nie najciekawsza gra, jaką trzymałem w rękach.
Wydawca: Pinnacle Entertainment Group
Autorzy: Shane Lacy Hensley, BD Flory
Liczba stron: 256
Cena: 39,99$
W następnym odcinku: Rippers.
* Tekst ten pierwotnie ukazał się w 2008 roku na moim blogu na Operze. Tutaj publikuję go w niezmienionej formie, stąd trochę nieaktualnych już informacji.
Wygląd i wrażenia ogólne
Pierwsze co rzuca się w oczy, to oczywiście okładka. Utrzymana w ciemniejszej tonacji niż wersja Classic przedstawia tego samego wygrzebańca (zdaje się, że to niejaki Stone, o ile się nie mylę). Twarda, miła i przyjemna w dotyku. Wnętrze podręcznika z kolei jest tym, co mnie zachwyciło i sprawiło, że zapragnąłem sięgnąć po Savage Worlds. Ładne tło, pełen kolor, większość ilustracji prezentuje się bardzo dobrze, choć oczywiście zdarzają się słabsze. Część z nich znana jest już z edycji Classic – pamiętam je z okładek dodatków, które wydał MAG. Karta postaci typowo dla Savage Worlds mieści się na jednej stronie. Chętni do kserowania jej będą narzekać, że również ona jest w pełni kolorowa. Ja jednak wolę zapłacić parę złotych za wydruk na dobrym papierze – mimo że fetyszystą erpegowym nie jestem, to jednak materiały do Savage Worlds drukuję tak, żeby wyglądały jak najlepiej. Tak, jak w SWEX mamy tu podział na część przeznaczoną dla graczy i dla Mistrza Gry, tutaj zwanego Szeryfem. Ponadto wzorem Deadlands Classic rozdziela je Ziemia Niczyja, czyli fragment dla graczy prowadzących bohaterów wtajemniczonych w niektóre z sekretów Martwych Ziem.
Mechanika
W porównaniu z Savage Worlds autorzy wprowadzili kilka zmian. Najistotniejszą jest różnorodność sztonów, które tak jak w poprzedniej edycji Deadlands występują w czterech kolorach (białe, czerwone, niebieskie i legendy, które tutaj mają kolor złoty). Oprócz tego, że działają jak standardowe bennies, wszystkie poza białymi dają dodatkowe możliwości graczowi je wydajacemu. W porównaniu z edycja Classic z kolei, sztonów tych jest mniej (tam było 50 białych, 25 czerwonych i 10 niebieskich, w wersji Reloaded jest ich odpowiednio 20, 10 i 5). Ze swej strony polecam zakup oryginalnych Fate Chips Deadlandowych – zapakowane są w świetny, klimatyczny worek.
Deadlands: Reloaded wprowadzają również dodatkowy współczynnik, jakim jest Grit, czyli znany z polskiego wydania Hart. Określa on siłę woli postaci i jego doświadczenie w starciu z nietypowymi mieszkańcami Dziwnego Zachodu.
Oczywiście w settingu westernowym nie mogło zabraknąć zasad dotyczących pojedynkowania się. Trzeba przyznać, że kiedy dochodzi do takiej wymiany ołowiu, paść powinien przynajmniej jeden trup.
Setting
Po prostu Dziwny Zachód. Każdy oglądał kiedyś western. Teraz wystarczy sobie wyobrazić, że od pewnego czasu, a konkretnie od bitwy pod Gettysburgiem, umarli wstają z grobów, a do naszych kochanych Stanów Zjednoczonych lub Skonfederowanych wprowadziły się dziwne i przerażające bestie. Do tego Kalifornia w zasadzie przestała istnieć, a tu, gdzie niegdyś się znajdowała jest zalany wodą skalny labirynt (zwany zresztą Labiryntem). Ogromną rolę odgrywa minerał zwany ghost rock, który jest nowym źródłem energii, opętańczo wyjącym podczas spalania.
W porównaniu z Deadlands Classic, edycja Reloaded przesuwa wydarzenia w przód do roku 1879, uwzględniając storylinię poprzedniczki. Obecnie prezydent Davies i generał Lee nie żyją, tajemniczy Ghost zaś przestał dowodzić zachodnią częścią Agencji. Bardzo dobrze robi grze podział na wiadomości przeznaczone dla graczy i część dla Szeryfa. W ten sposób ma on w ręku wszystkie wiadomości, jakich może potrzebować i nie musi niczego wymyślać na poczekaniu. Co dodatkowo cieszy, wszystkie te informacje podane są w jednym podręczniku. Chyba każdy, kto wydał 190 złotych na obie podstawki z Wydawnictwa MAG, wie, jak duże jest to udogodnienie.
Czego brakuje
Jestem wielkim zwolennikiem umieszczania w podręcznikach scenariuszy wprowadzających. Dają one mistrzowi możliwość zobaczenia, jak widzą granie w daną grę jej autorzy. Niestety w Deadlands nie dostajemy tego do ręki. Faktem jest, że na stronie wydawcy ukazało się już kilka tzw. One Sheets, czyli scenariuszy spisanych na jednej kartce, ale jednak przydałoby się coś takiego w podręczniku. Brakowało mi również występującego w innych settingach losowego generatora przygód. Kolejną rzeczą, która mi się nie podobała jest umieszczenie statystyk Ravena, Hellstrome’a, Stone’a i Grimme’a. Później się przekonałem do tego pomysłu, tym bardziej, że podanie tych informacji mistrzowi wcale nie ułatwia graczom zabicia ich.
Dodatki*
Niestety w przypadku settingów do Savage Worlds na nadmiar dodatków narzekać nie można. Na tegorocznym Genconie został zaprezentowany zbiór scenariuszy zatytułowany Coffin Rock i to tyle, co można powiedzieć na temat drukowanych materiałów do Deadlands: Reloaded. Oczywiście PEG wypuściło na rynek Deadlands Fate Chips, o których już wspomniałem. Wydawnictwo Legion Publishing z kolei opublikowało dwa scenariusze w stylu groszowych powieści (oficjalnie twierdzą, że trzy, ale nie polecam w to wierzyć – jeden z nich jest na mechanice Deadlands Classic), oba jako pdf. Oprócz tego są wspomniane One Sheets na stronie wydawcy i tyle.
And the winner is
Bez wątpienia Deadlands: Reloaded to setting wart zakupu. Jest to jedna z ciekawszych, jeśli nie najciekawsza gra, jaką trzymałem w rękach.
Wydawca: Pinnacle Entertainment Group
Autorzy: Shane Lacy Hensley, BD Flory
Liczba stron: 256
Cena: 39,99$
W następnym odcinku: Rippers.
* Tekst ten pierwotnie ukazał się w 2008 roku na moim blogu na Operze. Tutaj publikuję go w niezmienionej formie, stąd trochę nieaktualnych już informacji.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

